ROZDZIAŁ IV „Chłopaki”
Wstałam wcześnie rano i po
ogarnięciu się zjadłam śniadanie.
Odstawiłam talerz do zmywarki i
chwyciłam telefon do ręki. Wykręciłam numer do Mick’a i nacisnęłam zieloną
słuchawkę.
- Hej Mick. Jak tam? – spytałam odrazu na
powitanie.
- Hej Natalie. Cieszę się, że
dzwonisz. No u mnie dobrze. Pokonałem dopiero sto dwanaście kilometrów, a
zostało jeszcze ponad sześćset. – odpowiedział, a w tle słychać było szum zmieszany
z dźwiękami wydobywanymi z radia.
- No to jeszcze trochę tej drogi
masz. Dzwonię do ciebie z pytaniem czy podałbyś mi może numer na który będę
mogła zadzwonić do Harry’ego? – spytałam szukając jakiejś wolnej karteczki i
czegoś do pisania.
- Jasne. Już mam podać czy musisz
znaleźć coś do pisania? – spytał stłumionym głosem.
- Dawaj teraz. – odpowiedziałam i
zębami ściągnęłam skuwkę długopisu.
- Okej. 642 – 358 – 069. – Mick
powoli podyktował mi numer młodego.
- Oo sześćdziesiąt dziewięć.
Wyczuwam Harry’ego. – powiedziałam i oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- On się z tego cieszy, że ma
takie liczby w swoim numerze. Wiesz co, muszę już kończyć. – oznajmił.
- No okej. To pa. Jedź ostrożnie.
– pożegnałam się i odłożyłam telefon, który po chwili znowu wzięłam do ręki.
Powoli wystukałam na klawiaturze numer, który dostałam od Mick’a, a po chwili
usłyszałam w słuchawce głos lokatego.
- Tak, słucham.
- Hej tu Natalie. Pamiętasz mnie
może jeszcze? – spytałam z nutką śmiechu w głosie.
- Oo hej. No oczywiście, że
pamiętam. Co tam? – po usłyszeniu mojego imienia słyszałam że zaczął się
szczerzyć.
- A dobrze. Dzwonię do ciebie i
chcę zapytać czy wpadniecie i czy mam coś szykować czy może nie. To jak? Pytałeś chłopaków czy chcą w ogóle
mnie poznać? – spytałam krzątając się po kuchni.
- No jasne, że wpadniemy. Na tą
godzinę, na którą się umówiliśmy wczoraj. 17.30. Dobrze pamiętam? – spytał.
- Wspaniale. No to ja kończę bo
muszę w takim razie skoczyć po coś do jedzenia. – odpowiedziałam i pożegnałam
się z nim, po czym pobiegłam na górę i założyłam jakieś normalniejsze ubrania.
Założyłam zimową kurtkę i buty i wyszłam kierując się do sklepu. Zakupiłam
potrzebne rzeczy do zrobienia jakieś kolacji i wróciłam do domu. Zostawiając
zakupy pod drzwiami ściągnęłam kurtkę i buty. Wzięłam reklamówki i poszłam do
kuchni. Spojrzałam na zegarek i stwierdziłam że mam jeszcze jakieś siedem
godzin. Pobiegłam na górę i zaczęłam sprzątanie domu od mojej sypialni.
Poprawiłam pościel na łóżku, umyłam dokładnie lustro i powycierałam kurze. Po
posprzątaniu mojego kąta, zabrałam się za ogarnianie łazienki i reszty
pomieszczeń. Po powycieraniu kurzy i umyciu wszystkich luster i okien w domu,
odkurzyłam i umyłam podłogi. Pierwszy raz od jakiś pięciu lat posprzątałam
dokładnie mój dom. Teraz zostały mi już trzy godziny. Powinnam zdążyć z
przygotowaniem kolacji na sześć osób.
Gdy przygotowałam już wszystkie
posiłki zabrałam się za ustawianie talerzy na stole. Mój stół mieścił akurat
sześć osób. Poustawiałam prosto krzesła i ustawiłam na stole kilka zapachowych
świeczek, które pięć minut przed przyjściem chłopaków pozapalałam.
Pobiegłam szybko na górę i
weszłam do łazienki. Poczułam specyficzny zapach chemikaliów. Chwyciłam
odświeżacz o zapachu bryzy morskiej i zaczęłam psikać po całym pomieszczeniu.
Gdy zapach wypełnij każdy milimetr sześcienny łazienki, zamknęłam drzwi i
zeszłam na dół. Zdążyłam dojść do stołu gdy w domu rozległ się dźwięk dzwonka,
więc szybko podbiegłam do drzwi i otworzyłam je, a moim oczom ukazało się
pięciu młodych przystojniaków.
- Hej Harry i reszto zespołu,
którego nazwę usłyszałam wczoraj po raz pierwszy. – przywitałam ich i
zaprosiłam do środka.
- Hej, hej. – lokaty przywitał
się ze mną i przedstawił mi resztę. – To jest Niall, to Liam, to Louis, a to
Zayn. Poznajcie się to jest Natalie. – wymówił moje imię z wielką gracją w
głosie. Wszyscy chłopcy podeszli i przywitali się miło.
- Siadajcie. Zaraz wam podam coś
do jedzenia. – powiedziałam po czym podbiegłam i wyciągnęłam zapiekankę z
piekarnika.
- A właśnie coś mi się przypomniało.
– zaczął lokaty. – Jeszcze wczoraj myślałem że Natalie ma dwadzieścia pięć lat.
Niestety nie. Chłopaki ile byście jej dali. Co? – spytał, w między czasie
nalewając do swojej szklanki soku pomarańczowego.
- Ja stawiam na dwadzieścia
siedem! – wykrzyknął blond włosy, chyba Niall jak dobrze pamiętam.
- A ja na dwadzieścia cztery! –
krzyknął Zayn.
- Ja tak jak Niall. – powiedział
Louis i uśmiechnął się szeroko.
- A ja jak Zayn. – powiedział
Liam, a Harry tylko zaczął się śmiać. – I co się śmiejesz? Co? – spytał.
- Ha ha ha! Śmieszne. –
odpowiedziałam i zaczęłam kroić jeszcze ciepłą zapiekankę.
- No to ile masz? – spytał Niall.
- No ja mam trzydzieści trzy. –
odpowiedziałam i odstawiłam naczynie po zapiekance do zmywarki.
- Że co? – spytał Louis wypluwając
z buzi sok. – Ile? – spytał niedowierzając.
- Tak trzydzieści trzy. –
odpowiedziałam i zaczęłam ścierać po soku Louisa.
- Haha śmieszne. A teraz na
serio. Ile masz? – powiedział Zayn patrząc to na Harry’ego to na mnie.
- Ona nie żartuje. Wczoraj też byłem
zdziwiony jak się dowiedziałem. Nie uwierzyłem jej na początku. Ale po chwili
stwierdziłem, że po co miałaby się postarzać. – powiedział loczek i zaczął
sączyć wcześniej nalany przez siebie napój.
- No siadajcie i jedzcie.
Przygotowałam to specjalnie dla was. Smacznego wam życzę. – powiedziałam i
zajęłam miejsce na prość Harry’ego. Spojrzałam na niego, a on puścił mi oczko i
szybko skierował wzrok na swoją zapiekankę, którą po chwili zaczął jeść.
- Dobra ona jest. – powiedział
Zayn siedzący obok mnie.
- Zapiekanka czy Natalie? –
spytał Harry, śmiesznie poruszając brwiami z góry na dół i odwrotnie.
- No jasne, że zapiekanka. –
odpowiedział Zayn. – Chociaż … -zaczął, powoli podnosząc kąciki ust na kształt
uśmiechu.
- Ejejej. Jedzcie. Ja mam
trzydzieści trzy. Wy jak słyszałam, około dwudziestu. I tak wam się nie uda. –
odpowiedziałam i wszyscy wybuchnęli śmiechem.










