Liczba wyświetleń

środa, 19 czerwca 2013

ROZDZIAŁ IV                  „Chłopaki”

Wstałam wcześnie rano i po ogarnięciu się zjadłam śniadanie.
Odstawiłam talerz do zmywarki i chwyciłam telefon do ręki. Wykręciłam numer do Mick’a i nacisnęłam zieloną słuchawkę.
-  Hej Mick. Jak tam? – spytałam odrazu na powitanie.
- Hej Natalie. Cieszę się, że dzwonisz. No u mnie dobrze. Pokonałem dopiero sto dwanaście kilometrów, a zostało jeszcze ponad sześćset. – odpowiedział, a w tle słychać było szum zmieszany z dźwiękami wydobywanymi z radia.
- No to jeszcze trochę tej drogi masz. Dzwonię do ciebie z pytaniem czy podałbyś mi może numer na który będę mogła zadzwonić do Harry’ego? – spytałam szukając jakiejś wolnej karteczki i czegoś do pisania.
- Jasne. Już mam podać czy musisz znaleźć coś do pisania? – spytał stłumionym głosem.
- Dawaj teraz. – odpowiedziałam i zębami ściągnęłam skuwkę długopisu.
- Okej. 642 – 358 – 069. – Mick powoli podyktował mi numer młodego.
- Oo sześćdziesiąt dziewięć. Wyczuwam Harry’ego. – powiedziałam i oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
- On się z tego cieszy, że ma takie liczby w swoim numerze. Wiesz co, muszę już kończyć. – oznajmił.
- No okej. To pa. Jedź ostrożnie. – pożegnałam się i odłożyłam telefon, który po chwili znowu wzięłam do ręki. Powoli wystukałam na klawiaturze numer, który dostałam od Mick’a, a po chwili usłyszałam w słuchawce głos lokatego.
- Tak, słucham.
- Hej tu Natalie. Pamiętasz mnie może jeszcze? – spytałam z nutką śmiechu w głosie.
- Oo hej. No oczywiście, że pamiętam. Co tam? – po usłyszeniu mojego imienia słyszałam że zaczął się szczerzyć.
- A dobrze. Dzwonię do ciebie i chcę zapytać czy wpadniecie i czy mam coś szykować czy może nie.  To jak? Pytałeś chłopaków czy chcą w ogóle mnie poznać? – spytałam krzątając się po kuchni.
- No jasne, że wpadniemy. Na tą godzinę, na którą się umówiliśmy wczoraj. 17.30. Dobrze pamiętam? – spytał.
- Wspaniale. No to ja kończę bo muszę w takim razie skoczyć po coś do jedzenia. – odpowiedziałam i pożegnałam się z nim, po czym pobiegłam na górę i założyłam jakieś normalniejsze ubrania. Założyłam zimową kurtkę i buty i wyszłam kierując się do sklepu. Zakupiłam potrzebne rzeczy do zrobienia jakieś kolacji i wróciłam do domu. Zostawiając zakupy pod drzwiami ściągnęłam kurtkę i buty. Wzięłam reklamówki i poszłam do kuchni. Spojrzałam na zegarek i stwierdziłam że mam jeszcze jakieś siedem godzin. Pobiegłam na górę i zaczęłam sprzątanie domu od mojej sypialni. Poprawiłam pościel na łóżku, umyłam dokładnie lustro i powycierałam kurze. Po posprzątaniu mojego kąta, zabrałam się za ogarnianie łazienki i reszty pomieszczeń. Po powycieraniu kurzy i umyciu wszystkich luster i okien w domu, odkurzyłam i umyłam podłogi. Pierwszy raz od jakiś pięciu lat posprzątałam dokładnie mój dom. Teraz zostały mi już trzy godziny. Powinnam zdążyć z przygotowaniem kolacji na sześć osób.
Gdy przygotowałam już wszystkie posiłki zabrałam się za ustawianie talerzy na stole. Mój stół mieścił akurat sześć osób. Poustawiałam prosto krzesła i ustawiłam na stole kilka zapachowych świeczek, które pięć minut przed przyjściem chłopaków pozapalałam.
Pobiegłam szybko na górę i weszłam do łazienki. Poczułam specyficzny zapach chemikaliów. Chwyciłam odświeżacz o zapachu bryzy morskiej i zaczęłam psikać po całym pomieszczeniu. Gdy zapach wypełnij każdy milimetr sześcienny łazienki, zamknęłam drzwi i zeszłam na dół. Zdążyłam dojść do stołu gdy w domu rozległ się dźwięk dzwonka, więc szybko podbiegłam do drzwi i otworzyłam je, a moim oczom ukazało się pięciu młodych przystojniaków.
- Hej Harry i reszto zespołu, którego nazwę usłyszałam wczoraj po raz pierwszy. – przywitałam ich i zaprosiłam do środka.
- Hej, hej. – lokaty przywitał się ze mną i przedstawił mi resztę. – To jest Niall, to Liam, to Louis, a to Zayn. Poznajcie się to jest Natalie. – wymówił moje imię z wielką gracją w głosie. Wszyscy chłopcy podeszli i przywitali się miło.
- Siadajcie. Zaraz wam podam coś do jedzenia. – powiedziałam po czym podbiegłam i wyciągnęłam zapiekankę z piekarnika.
- A właśnie coś mi się przypomniało. – zaczął lokaty. – Jeszcze wczoraj myślałem że Natalie ma dwadzieścia pięć lat. Niestety nie. Chłopaki ile byście jej dali. Co? – spytał, w między czasie nalewając do swojej szklanki soku pomarańczowego.
- Ja stawiam na dwadzieścia siedem! – wykrzyknął blond włosy, chyba Niall jak dobrze pamiętam.
- A ja na dwadzieścia cztery! – krzyknął Zayn.
- Ja tak jak Niall. – powiedział Louis i uśmiechnął się szeroko.
- A ja jak Zayn. – powiedział Liam, a Harry tylko zaczął się śmiać. – I co się śmiejesz? Co? – spytał.
- Ha ha ha! Śmieszne. – odpowiedziałam i zaczęłam kroić jeszcze ciepłą zapiekankę.
- No to ile masz? – spytał Niall.
- No ja mam trzydzieści trzy. – odpowiedziałam i odstawiłam naczynie po zapiekance do zmywarki.
- Że co? – spytał Louis wypluwając z buzi sok. – Ile? – spytał niedowierzając.
- Tak trzydzieści trzy. – odpowiedziałam i zaczęłam ścierać po soku Louisa.
- Haha śmieszne. A teraz na serio. Ile masz? – powiedział Zayn patrząc to na Harry’ego to na mnie.
- Ona nie żartuje. Wczoraj też byłem zdziwiony jak się dowiedziałem. Nie uwierzyłem jej na początku. Ale po chwili stwierdziłem, że po co miałaby się postarzać. – powiedział loczek i zaczął sączyć wcześniej nalany przez siebie napój.
- No siadajcie i jedzcie. Przygotowałam to specjalnie dla was. Smacznego wam życzę. – powiedziałam i zajęłam miejsce na prość Harry’ego. Spojrzałam na niego, a on puścił mi oczko i szybko skierował wzrok na swoją zapiekankę, którą po chwili zaczął jeść.
- Dobra ona jest. – powiedział Zayn siedzący obok mnie.
- Zapiekanka czy Natalie? – spytał Harry, śmiesznie poruszając brwiami z góry na dół i odwrotnie.
- No jasne, że zapiekanka. – odpowiedział Zayn. – Chociaż … -zaczął, powoli podnosząc kąciki ust na kształt uśmiechu.
- Ejejej. Jedzcie. Ja mam trzydzieści trzy. Wy jak słyszałam, około dwudziestu. I tak wam się nie uda. – odpowiedziałam i wszyscy wybuchnęli śmiechem. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz